.

.

sobota, 21 września 2013

Śniadaniowe przeprosiny :)

Witajcie ponownie!!

 Aż wstyd jest się przyznać - ale daty postów mówią same za siebie... Nie było mnie tu szmat czasu. Nowa praca, nowe obowiazki i mój początkujący blog poszedł w odstawkę. Muszę i przede wszystkim chcę to zmienić - moim celem będzie wrzucanie nowego posta (na poczatek) raz na tydzień. Mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie to częściej niz raz..może dwa, a może trzy. Podziwiam te z was, które potrafią  każdego dnia coś wpisać i to nie byle co. Skąd bierzecie czas i wenę ? :D

Jako że mamy sobotę, wczesną godzinę a za oknem, przynajmniej u mnie, jesienną szarówkę - czas na koloorwe i przepyszne śniadanko :)


Dzisiejsza "szarówa".. ale i tak nie zniechęci mnie do spaceru. Jesienne powietrze - to jest to :)

podgrzewany stroopwafel - mniam mniam. Niestety w innym kubku się podgrzewa a raczej na innym (potrzebny jest z małą średnicą kubek), a z innego potem piję mój przepyszny cytrynowo-miodowy trunek


A na "rozjaśnienie" dnia - garstka słoneczników!






Udanej soboty życzę wszystkim! I do szybkiego zobaczenia ! :) :)



czwartek, 9 maja 2013

Latarnie, laterenki, lampiony, świece, świeczniki...

Do napisania tego posta natchnął mnie mój ostatni internetowy zakup...
Zakup "latarenki" :) Otóż jakiś czas temu zamówiłam w sieci ową latarenkę. Tak mi się spodobała i taka byłam zaaferowana, że już niebawem postawię ją u siebie w salonie, że zupełnie nie pomyślałam, żeby przyjrzeć się bliżej jej wymiarom. Jak człowiek głupi to już głupi. Nim kurier przyjechał z nią, wybrałam dla niej idealne, "królewskie" miejsce w salonie. Miała zastąpić mój stary lampion z IKEII, który ginął na tle ciemnej ławy. Nowy zamiennik miał być po prostu idealny, jakby stworzony do tego miejsca...
Trochę czasu minęło i w końcu pojawił się długo oczekiwany kurier w drzwiach z.... olbrzymią paczką. Trochę się zdziwiłam, ale stwierdziłam, że "a, pewnie dobrze ją zabezpieczyli w środku i stąd takie olbrzymie pudło"... ekhm... źle to wymyśliłam. :) Jak wreszcie udało mi się rozprawić z pudłem to padłam ze śmiechu jak moim oczom ukazała się "laterenka" :D
Poniżej zdjęcia, średniej jakości bo z telefonu, parę sekund po otwarciu pudła:


pudełeczko od latarenki

nowa latarenka obok starej
 
Niestety przez swoje gabaryty nie mogła stanąć w przewidzianym, od dawna, dla niej miejscu...dlatego też stara czarna stoi tam gdzie stała, a nowa powędrowała na werandę. Jest śliczna :)

i jej nowe miejsce, w którym nie wygląda na takiego olbrzyma, jakim w rzeczywistości jest




A co do tytułowych dekoracji, to uwielbiam wszelkiego rodzaju latarenki, świeczniki i świece..szczególnie te pachnące :) Osobiście, jako wieloletni ich znawca, mogę polecić świece marki Yankee Candle, które nawet bez zapalania pachną bardzo intensywnie i hmmm... magicznie :) A od niedawna doszła im, w moim skromnym mniemamiu, konkurencja. Świece ze sklepu Bath and Body Works pachną tak samo nieziemsko i mają wiele ciekawych zapachów i smaków :) Chociażby mój ostatni zakup pachnący latem, karaibską plażą i drinkiem Piña Colada. Aż chce się wyjechać gdzieś daleko, daleko...




I oczywiście świece zapachowe z IKEII, które również pachną przepięknie i mam parę swoich ulubionych typów z którymi od lat się nie rozstaję. Szczególnie często kupuję tealight'y Tindra o zapachu waniliowym oraz jabłko i cynamon.


A na zakończenie, moje drogie, przekazuję moje życiowe motto ;) na jednej z moich latarenek :
a w niej polecane wyżej pachnące, ikeowskie tealight'y

So... BURN THE CANDLES BABE!!! BUT DON"T BURN YOURSELF :D